Szanowna Redakcjo,
Obejrzałem wczoraj migawki ukazujące prace leśników w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym w rejonie Pustek Cisowskich. Teoretycznie wszystko było w porządku: zgodnie z wytycznymi Biura Urządzania Lasu powstał zrąb. Jednak zabrakło tu rzeczy równie ważnej jak pozyskiwanie drewna - ochrony różnorodności biologicznej środowiska leśnego. Stare drzewa są ostoją dla wielu rzadkich, wymierających organizmów, często znajdujących się na liście chronionych roślin, grzybów i zwierząt. "Ochrona lasu" w wersji leśników - to w rzeczywistości ochrona ich upraw, czyli drzew, m.in. przed tzw. szkodnikami. Natomiast ochrona lasu sensu stricte, to zapewnienie występującym tam wszystkim organizmom jak najlepszych warunków egzystencji.
Niestety, gdańscy leśnicy nie przyjmują do wiadomości, że przez intensywną gospodarkę leśną doprowadzili do eksterminacji wielu lokalnych unikatów lub w najlepszym przypadku zmniejszyli ich liczebność populacji. Nie kto inny, jak owi leśnicy przyczynili się do zaniku w Lasach Oliwskich np. kopytnika (Asarum europaeum). Przez masowe usuwanie tzw. posuszu spowodowali zanik w Samborowie galaretówki przejrzystej (Neobulgaria pura) - rzadki gatunek grzyba znajdującego się na polskiej "czerwonej liście macromycetes". W zeszłym roku został zniszczony szuwar górskiej rośliny - manny gajowej (Glyceria nemoralis); 10 lat temu podczas usuwania powału buka, zniszczono widłaka wrońca (Huperzia selago) - to także rzadka górska roślina. Takich przykładów można wymienić jeszcze wiele.
W zeszłym roku mieszkaniec Osiedla VII Dwór, p. Jagodziński opublikował na łamach "Naszego Pomorza" artykuł, w którym opisał dewastacje środowiska leśnego w rejonie doliny Samborowo. Sprawę skierował także do prokuratury - cicho o niej, pewnie nie znaleziono podstaw prawnych by oskarżyć nadleśnictwo Gdańsk, bo polskie prawo zezwala na niszczenie chronionych organizmów w trakcie prowadzenia zabiegów gospodarczych(?!).
Dla mnie prowadzenie tak intensywnej gospodarki leśnej, np. w Lasach Oliwskich, jest ewenementem. Wszak położone są one w granicach administracyjnych Gdańska. Nie znam przypadku, aby gdziekolwiek w mieście prowadzono gospodarkę leśną, i to tak uciążliwą dla leśnych ekosystemów. Jak widać - nie wystarczy, że lasy te położone są na unikatowym w skali światowej erozyjnym obszarze polodowcowym (peryglacjalny bad land, znany tylko z 3 miejsc na świecie: okolice Gdańska, Niemcy i Alaska), nie wystarczy, że lasy te są częścią parku krajobrazowego oraz pełnią rolę ochronną i wodochronną...
Dlatego w pełni solidaryzuję się z tymi osobami, które domagają się znacznego obniżenia etatu rębnego (a nawet całkowitej zmiany profilu tutejszej gospodarki leśnej) oraz pozostawiania starodrzewu; obecnie stanowi on jedynie ok. 0,5% drzewostanów (większość starodrzewu zlokalizowana jest w lasach komunalnych).
Gratuluję Państwu odwagi i determinacji w ujawniania przykładów bezmyślnego niszczenia ojczystej przyrody.
Serdecznie pozdrawiam
Marcin S. Wilga, miłośnik przyrody Lasów Oliwskich, były strażnik ochrony przyrody
P.S. W załączniku jeden ze zwiastunów wiosny - czarka austriacka (Sarcoscypha austriaca), która wyrosła w dolinie Samborowo, kwiecień 2006. Gatunek jest pod ochroną ścisłą i został umieszczony w kategorii "narażone" [V-vulnerable] na "czerwonej liście" grzybów.
W Gdańsku, 20 kwietna 2006 r.