Urodziłam się w fabryce dzieci na Klinicznej w Gdańsku i od tego czasu w zasadzie nigdzie z Gdańska na dłużej się nie ruszałam.
Kiedy byłam dzieckiem, już wtedy wiedziałam, co ma w środku żaba i kura (flaki oczywiście) i dlatego nie poszłam na żadne studia przyrodnicze, aby nie wracać do tego, o czym już i bez nich wiedziałam, czyli co ma środku żaba czy kura. Dzięki temu moczyłam się w wodzie i łaziłam po krzakach i lasach nieprofesjonalnie i bezinteresownie. No, może za wyjątkiem zbierania tego, co możnaby zjeść.
W zasadzie starałam się, aby mi nie przeszkadzano, ale też i aby nie przeszkadzać innym. Jednak, czasem, kiedy uznałam, że ktoś mi przeszkodził, wtedy starałam się też poprzeszkadzać.
Ostatnio, nie wiem, kto mi więcej przeszkadza:
Te dupki z kasą się świetnie bawią |
Te dupki z kasą się świetnie bawią |
![]() Są równi i równiejsi. Przypadkowe społeczeństwo po plaży chodzi pieszo |
Pewnego dnia zdenerwowałam się patrząc na nowe płoty i nowe poręby w Dolinie Radości. Poprzednio widziałam wielkie poręby między Matemblewem a ulicą Słowackiego. Stwierdziłam, że tu już nie trzeba uświadamiać przypadkowego społeczeństwa na temat znaczenia tych lasów i tego, że w lesie nie należy łamać gałęzi, nie śmiecić i nie wrzeszczeć. Tu trzeba zacząć uświadamiać grozę sytuacji, konieczność samoobrony, przeciwko władzom, które nasze zdrowie zamieniają bezkarnie na swoje pieniądze. Wiadomo, ile już wyrżnięto, a Nadleśnictwo Gdańsk postanowiło zwiększyć tempo wycinania lasu już w bezpośredniej bliskości Gdańska. Szczegóły - dalej, w tekstach autorstwa Maciej Jagodzińskiego.
Zarejestrowałam domeny, wrzuciłam na serwer swoje pierwsze teksty i zdjęcia, a potem zaczęłam namawiać innych, aby przekazali swoje.
Aby uniknąć dalszych dyskusji ideologicznych, oświadczam, że jestem drobną kapitalistką, wykształciuchem, siwieję, z butów wystaje mi słoma, a w komputerze mam Linuksa.
Zapraszam dalej, do spisu treści.
Luty 2008 Basia